Nie wiedziałam gdzie jestem.Nie wiedziałam gdzie moi rodzice.Bałam się i
wtedy usłyszałam myśli człowieka który stał za stalowymi drzwiami.
~To chore aby porywać dziecko~pomyślał ktoś
Przykryłam się kołdrą i udałam że śpię bo w jednym momencie drzwi się otworzyły.Weszła kobieta była w wieku mojej mamy.
-Cześć żabciu-powiedziała pieszczotliwie-Jak masz na imię?
-Anika-odpowiedziałam
-A ile masz lat Aniu?-spytała
-Mam na imię Anika i mam...-zastanowiłam się chwilę bo nie wiedziałam
czy podać to co mówili zazwyczaj rodzice czy prawdziwy wiek-6 lat
-Łał to bardzo dużo-przysunęła sobie krzesło-A kim jesteś?
-Tym kim pani jest-powiedziałam-Czyli ludziem
Kobieta westchnęła. Usiadłam na łóżko i zaczęłam wymachiwać nóżkami.Znów usłyszałam jej myśli.
~Jak mogli porwać dziecko?Jak?~pomyślała
Wstała i wyszła.Krzesło stało tam gdzie je postawiła.Zmarszczyłam brewki
i za pomocą swojej mocy postawiłam je na miejsce.Wstałam po czym
wyszłam z pokoju.Była może 17.00 a przynajmniej tak mi się wydawało.
Zaczęłam iść przed siebie. Wzbudzałam zdziwienie wśród osób.Troszkę mnie
to nie obchodziło bo chciałam do domu, do mamy i taty.Wyszłam na dwór.
Niektóre osoby rozmawiały inne patrzyły na mnie zdziwieni. W końcu
usiadłam pod jakimś drzewem i zaczęłam płakać.Usłyszałam głos.
-Coś się stało?
Skinęłam głową i zaczęłam jeszcze mocnej płakać.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz