Zaniemówiłam słysząc słowa przyjaciółki. Już dawno nikt czegoś takiego nie mówił, a raczej nigdy.
- Sage. - uśmiechnęłam się.
- Taka prawda.
- Jestem diablicą, nie mogę dawać nadziei.
- Nawet nie wiesz ilu osobom jej dajesz. Jesteś silniejsza niż ktokolwiek z nas.
- Ale się boję.
- I umiesz lęk zamienić na siłę, której nam brakuje. - upierała się, a ja ją przytuliłam.
- Zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. - powiedziałam szczęśliwa.
- Ale i ta nie pozwolę ci nas chronić. - wyprzedziła mnie Sage dobrze wiedząc co planuję.
- Uparciuch. - odsunęłam się, a po chwili roześmiałam.
- Możesz robić co chcesz, ale ochronę zostaw teraz nam. - powiedziała.
- To przynajmniej wam pomogę. Chodźmy na łąkę. - pociągnęłam ją za rękę.
- Po co?
- Przynajmniej pomogę ci opanować moce. - powiedziałam roześmiana.
(Sage?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz