niedziela, 9 lutego 2014

Od Jeremy'ego C.D. Lilith

Poczułem jak Lilith zniknęła. Opuściła mnie i zniknęła.
- Nigdy nie zrozumiem duchów. - pokręciłem głową i spojrzałem na niebo. Siedziałem tak jeszcze trochę zastanawiając się nad jej słowami. Nie miałem pojęcia o co jej chodziło, ale miałem zamiar się dowiedzieć. Zastanawiała mnie też jeszcze jedna rzecz. Skoro jest duchem to czemu stąd nie ucieknie, nie zniknie?  Nikt nie ma takiej siły by kazać jej tu siedzieć. Poszedłem dopiero do budynku, gdy strażnicy kazali iść na obiad. Usiadłem przy jednym stoliku tam gdzie zawsze i resztę dnia spędziłem sam.
(...) Po kolacji poszedłem do swojej celi i zamknąłem ją. W środku było ciemno bo nie zapalałem nawet światła. Położyłem się na łóżku i patrzyłem tępo w sufit zastanawiając się co ze sobą zrobić dopóki nie zasnąłem.
(...) W nocy obudziły mnie jakieś strzały. Wstałem szybko i otworzyłem sobie drzwi od celi wychodząc na korytarz. Nikogo nigdzie nie było, a strzały ucichły. Nasłuchiwałem jeszcze chwilę, ale wróciłem do środka i zamknąłem drzwi. Pewnie rano dowiem się o co chodziło. Odwróciłem się i zamarłem. Dopiero po chwili zauważyłem że to Lilith. Stała pod oknem delikatnie falując na tle księżyca, który był dziś w pełni. Wyglądała czarująco, ale po chwili skapnąłem się że się na nią patrzę.
- Co tu robisz? - spytałem podchodząc.
- Chodżę.
- Raczej lewitujesz. - zauważyłem.
- Słyszałeś coś? - spytała nagle.
- Strzały. - odpowiedziałem patrząc na nią. - Wiesz coś o tym. - stwierdziłem niż spytałem.
- Tak. - odpowiedziała tylko i zaczęła znikać.
- Poczekaj, czemu tu jesteś? - spytałem szybko.
- Co masz na myśli? - spytała zostając.
- No, jesteś duchem. Czemu więc stąd nie odejdziesz?

(Lilith?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz