niedziela, 9 lutego 2014

Od Gabriela C.D. Rebecy

[...] Przemieniłem się w panterę, by łatwiej było mi dokonać zwiadu. Po tym lesie biegały zwierzęta przeróżnych gatunków, ras, i byłem pewien, że wyczuwałem choć dwie pantery poza mną. Oczywiście mój zapach był nieco inny, ale ludzie ich nie byli w stanie odróżnić. Przebiegłem spory kawałek drogi zanim znalazłem odpowiednie miejsce do zamieszkania. Grota wydrążona była między dwoma skałami, a wejście było prawie niezauważalne dzięki zwisającym z góry lianom. Upewniłem się czy nie jest to teren polowań różnych zwierząt i tak dalej. Po godzinie wróciłem do naszej poprzedniej kryjówki. Już z daleka słyszałem krzyk Alexandra.
- Co tu się dzieje? - wparowałem do środka. Rebeca bezskutecznie próbowała uspokoić synka. Diane i Nicolas wiercili się nieco i gaworzyli do siebie, ale Alexander nie zwracał na nich uwagi. Chciałem wejść do jego myśli, ale odrzuciło mnie brutalnie.
- On jest głodny - wyjaśniłem. Rebeca przystawiła go sobie do piersi i w jaskini zapadła cisza przerywana tylko gaworzeniem pozostałej dwójki.
- Karmiłam go dosłownie kilkanaście minut temu - mruknęła Rebeca, patrząc na niego z niezadowoleniem.
- Rozumiem, rozumiem. Musisz jednak pamiętać, że to mały bożek, potomek Zeusa. Gdy jego dziadek był niemowlęciem, poruszał góry samym krzykiem - przypomniałem jej. Podszedłem do Rebecy i objąłem ją od tyłu, delikatnie całując jej kark.
- Wszyscy bogowie tyle jedzą?
- Bogowie tak. Półbogowie wręcz przeciwnie, oni jedzą bardzo niewiele. Gdybyś widziała ile jadł Bargeon gdy był dzieckiem.. - zaśmiałem się. - Jak był niemowlęciem, karmiły go trzy wilczyce i jedna lwica.
- Zwierzęta? - zmarszczyła czoło.
- Nasza matka zmarła gdy on się rodził - wyjaśniłem. - Pokarm przyjmował od oswojonych wilczyc i lwicy naszego ojca.

(Rebeca?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz