- Nie wiedziałam. - powiedziałam patrząc na synka, który w końcu się uspokoił. Odsunęłam go od piersi i poprawiłam bluzkę.
- Znalazłem odpowiednią grotę kawałek stąd.
- Więc chodźmy.
Zaczekaj tu z dziećmi. Przeniosę rzeczy i pójdziemy razem. - powiedział Gabriel i wyszedł z naszymi rzeczami.
Położyłam Aleksandra koło rodzeństwa i od razu zaczęli ze sobą gaworzyć. Uśmiechnęłam się widząc że się dogadują. Na początku bałam się, że się nie dogadają, ale jak widać nie musiałam. Po jakimś czasie wrócił Gabriel i wziął Nicolasa i Diane, a ja Aleksandra, który już zaczynał popłakiwać.
- Jeśli będzie tyle jadł nie będę miała mleka. - zaczęłam się martwić, gdy znów musiałam karmić synka.
- Miejmy nadzieję że nie. - próbował mnie pocieszyć Gabriel, ale jakoś mu to nie wyszło. Zaprowadził nas do groty, którą znalazł.
- Dobrze ukryta. - uśmiechnęłam się i skrzywiłam odciągają Aleksandra od piersi.
- Co się stało? - spytał Gabriel poschodząc do mnie.
- Ugryzł mnie. - powiedziałam patrząc na synka. Spojrzałam na Gabriela i szybko poprawiłam bluzkę widząc gdzie padł jego wzrok.
- Może odpocznijcie? - zaproponował.
- Przyniosę wody, a ty z nimi zostań. - uśmiechnęłam się i wyszłam. Ruszyłam powoli przed siebie pamiętając gdzie była rzeka. Nabrałam jej do dwóch butelek i zawróciłam. Szłam powoli nasłuchując, ale wokoło panowała grobowa cisza. Wróciłam do jaskini i podeszłam fo Gabriela, który kucał przy dzieciach.
- Coś jest nie tak. Na zewnątrz jest za cicho. - szepnęłam przytulając się do niego. Zawsze czułam się wtedy bezpieczniej.
(Gabriel?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz