poniedziałek, 20 stycznia 2014

Od Cataley C.D. Damiena

Słysząc słowa Damiena spojrzałam na niego. Miał racje, nie wiem ile osób tu jest, ale za każdym razem biorą nas. Zaczęłam się wyrywać rażąc jednego strażnika prądem.
- Uspokójcie ją. - usłyszałam polecenie naukowca, więc szybko się schyliłam unikając strzałek.
Damien poszedł za moim przykładem i też zaczął walczyć. Złapałam go za rękę i pociągnęłam z powrotem na dach. Zamknęliśmy klapę i cofnęliśmy się do barierek. Wyjrzałam przez nie.
- Co teraz? - spytałam.
Damien spojrzał na mnie z troską i objąłem mnie przyciągając do siebie.
- Nie pozwolę im cię skrzywdzić, nie dziś. Ufasz mi?
- Zawsze.
W tym momencie strażnicy dostali się na dach i ruszyli w naszym kierunku. Damien wyskoczył ze mną przez dach, a ja zamknęłam oczy nie chcąc widzieć jak upadamy. Byłam przygotowana już na zderzenie z ziemią, jednak to nie nadeszło. Podniosłam głowę otwierając oczy i zobaczyłam, ze lecimy. Damien miał skrzydła.
- Twoja anielska strona. - wyszeptałam.
- Tak.
- Są piękne. - powiedziałam patrząc na skrzydła.

(Damien?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz