Spojrzałem na dziewczynę,która zachwycała się moimi skrzydłami.
-Wiem-uśmiechnąłem się
Obejmowałem ją mocno,żeby mi nie spadła na ziemię.
Popatrzyłem za siebie, paru strażników stało na dachu, a inni wybiegali z budynku.
-Czemu nigdy mi nie powiedziałeś?-zapytała
-Widzisz, rzadko kiedy ich używam i nie mam po co-wyjaśniłem
Ale martwiła mnie inna rzecz, oni już wiedzieli,że mam skrzydła.
-Zrobiłem to,by Cię ratować, tak to nigdy bym tego nie użył -wyjaśniłem
W końcu dolecieliśmy do bardzo oddalonego lasu , a ja wylądowałem na gałęzi.
Schowałem skrzydła i oparłem się o drzewo nasłuchując.
-Niedługo nas znajdą......-szepnąłem
-I co w tedy zrobimy?-zapytała
-Nie wiem,ale na pewno będą chcieli robić na mnie eksperymenty i w ogóle, będą chcieli jeszcze zobaczyć skrzydła.......-westchnąłem
(Cataleya?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz