- Nie używaj swoich sztuczek, bo on będzie cierpiał. - powiedział Gloss i wyszedł po mnie. Złapał za ramię i przyciągnął do siebie unieruchamiając. Strażnicy podnieśli Damiena i zaczęli nas prowadzić koło siebie. Zatrzymaliśmy się na korytarzu, gdzie były dwa pokoje na przeciw siebie.
- Nie mogłam patrzeć jak cierpisz. - wyszeptałam, gdy strażnicy zaczęli rozmawiać z naukowcami.
- Czemu to robisz? Czemu im się dajesz?
- To nic, śmierć jest gorsza.
- Cat...
- I tak to ty miałeś mnie pierwszy. Odpocznij teraz. - powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
- Dosyć tego. - warknął Gloss i złapał mnie. Rozdzielono nas i Damiena wsadzono do pokoju, a mnie zabrano do drugiego i zamknięto drzwi.
(...) W końcu mnie zostawili, bezbronną i wykończoną. Dwóch strażników złapało mnie za ramiona i wyciągnęła z pokoju. Otworzyli drzwi pokoju, gdzie wsadzili Damiena i wrzucili mnie tam. Upadłam na podłogę okrywając się tylko kocem, który mi rzucili. Drzwi od razu się zatrzasnęły i poczułam przy sobie Damiena.
- Cataleya. - szeptał odgarniając mi włosy z twarzy.
- To nic. - szeptałam chociaż czułam się okropnie. Strażnicy mnie wykorzystali, mimo że krzyczałam i płakałam, a łzy dalej spływały po moich policzkach.
(Damien?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz