Westchnęłam czując przepływającą przez moje ciało moc. Była taka czysta i delikatna. Otworzyłam oczy i zobaczyłam coś pięknego czego nigdy jeszcze nie widziałam. Dokoła nas otaczała mnie roślinność i masa kolorowych kwiatów zamiast więzienia.
- I to widzisz? - spytałam Sage.
- Cały czas. - uśmiechnęła się.
Zamknęła oczy i puściła mnie, a gdy je otworzyła mrugnęła parę razy.
- To było piękne, a oni to zniszczyli.
- Rebeca, nic nie widzę. - powiedziała nagle Sage a ja spojrzałam na nią. Szybko ją złapałam za rękę.
- Jestem przy tobie. - powiedziałam i odwróciłam ją do siebie. Oczy Sage nie były już brązowe tylko... błękitne. Zaprowadziłam ją do pokoju i posadziłam na łóżku. Szybko przyniosłam z łazienki mokry ręcznik i położyłam go jej na oczy.
- Przejdzie ci.
- Ja chcę znów widzieć.
- I będziesz. Poradzimy coś na to. Może to tylko przez nowe moce? Pamiętaj, że przechodzisz przemianę. - powiedziałam spokojnie, choć w środku byłam przestraszona tak jak przyjaciółka.
(Sage?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz