Stałam chwilę jak wryta nie kontaktując, nie mogłam w to uwierzyć.
Po chwili Rebeca dobiegła do mnie zadowolona.
-Udało Ci się -powtórzyła ponownie , wcześniejsze słowa.
Spojrzałam na powalone drzewo, a potem na przyjaciółkę i lekko się uśmiechnęłam.
-Na to wygląda-wydukałam.
-Nie cieszysz się?-zapytała trochę zdziwiona
-Cieszę,ale to wszystko jest takie dziwne-wyjaśniłam-Te wszystkie moce, ja przecież tyle lat żyłam jako człowiek.
-No fakt, to może być trochę przytłaczające, ale przecież jestem z tobą -powiedziała
-Wiem i za to jestem Ci wdzięczna -uśmiechnęłam się do niej
Rebeca odwzajemniła mój uśmiech, a ja na chwilę przymknęłam oczy.
Sama nie wiem ,ale kiedy je otworzyłam widziałam zupełnie co innego, ale widziałam również Rebecę.
-Jak tu pięknie-szepnęłam rozglądając się po terenach,które zostały tutaj zniszczone przez ludzi.
Widziałam tą wyspę z przeszłości.
-Sage, co pięknie?-zdziwiła się Rebeca
-Widzę, wyspę sprzed kilku set lat-powiedziałam i chwyciłam przyjaciółkę za rękę, może też zobaczy.
(Rebeca?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz